Now
Jest fajnie. Mimo że pogoda nie dopisuje, chyba jakoś świeci słońce. Tak, jest fajnie.
Robię to co kocham i jeszcze dostaję za to pieniądze. Naprawdę jest fajnie.
Mam cudowną dziewczynę, czego chcieć więcej. Jest dla mnie wszystkim i więcej, pewnie nigdy tego nie przeczyta, ale mniejsza z tym. She's close and it's important.
Jezu, jest fajnie.
valar, skomentuj (1)
Historia Oschłego [Love story remix]
To zabawne, doprawdy niezwykłe, ale nie - mimo wszystko jednak zabawne, mówić o rzeczach, o których wie się niewiele lub nie ma się żadnego pojęcia, to jakby uprawiać seks bez przyssawki, albo gorzej, nie wiedzieć po co przyssawka jest, czy ona sobie tam jest, bo być musi, czy nią kieruje wzniosły cel rozmnażania gatunku. Tak Oschły, puknij się ty w czółko, puknij się nie raz ani nie dwa, ty się pukaj w nie ciągle, aż ci się wreszcie polepszy.
Ponieważ jestem w szoku w tym, co teraz widzę, i myślę, czy to znów nie karmią mnie Matrixami, co by przypadkiem nie mam zwidów, dziur w mózgu, czy to nie sen, beznadziejny film, może jestem w piekle, może już umarłem, może to wariatkowo, daj Boże nie, może widzę wizję przyszłości, to nawet ma sens, bo widzę same małpy, olaboga, z tego da się wyżyć, interes otworzyć, przychodźcie ludzie, przychodźcie do mnie, chodźcie tu i płaćcie frajerzy, ja wam powiem, jaka z was będzie małpa, wszystko wam powiem, Oschły, wizjoner od siedmiu boleści, co nigdy nawet pogody nie potrafił przewidzieć.
Ponieważ teraz jestem w szoku wręcz podwójnym, nie mogę uwierzyć w te widoki, to musi być fatamorgana, a jak to nie jest fatamorgana, co mnie ją podają chujwiejak z Afryki, bo tu w końcu Polska i pół świata w linii prostej jakby nie patrzeć, to mnie od razu klinicznie na tamten świat ześlijcie, bezboleśnie, bo ja się bólem brzydzę, w każdym razie nieważne, bylebyście czasem puknęli w ten mój marmur z krzyżem, ty fajny Oschły chłopak byłeś, schizy miałeś jak nikt inny, ale frajerzyna to ty byłeś pierwsza klasa. A wiedziałem, a mówiłem tyle razy, ża dużo Oschły pijesz i już ci aparat mózgowy szaleje.
Bo gdy żem już otrząsnął się z szoku faza pierwsza, trzeźwiejszym okiem zanalizowawszy sytuację jak mnie uczyli metody działania liceum klasa druga czy tam trzecia, gdy mi się włączył mównik gadu-gadu, uwaga ludzie, słuchajcie mnie tu wszyscy, bo Oschły mówił będzie, przemówienie Oschłego do całego narodu, wy się nie patrzcie na innych, bo teraz to ja jestem ważny i mnie należy słuchać.
Ty mi tu Natasza nie umieraj, a na pewno mi tu nie umieraj z miłości. Ty nie bądź też taki rumak, bo za rumakowanie tu nie płacą i płacić nie będą, ty nie bądź w końcu żeński Romeo, bo póki ja tu w tym domu jestem to nikt na tych iluśtam metrach nie padnie mi jak kawka, a na pewno nie padnie, bo mu dojebali sterydów do serca i się zakochał. Radzę zapamiętać ci sobie tę zasadę numer uno w domu Oschłego, syna Żanety z podkarpackiego.
Bo zastanówmy się Natasza nad sytuacją twą nieciekawą, co ja ci mówię od zaraz, że jest nieciekawa i tego się trzymajmy. Bo zobacz, Natasza, Natasza - prawda?, jak ty wyglądasz, jaka ty jesteś zniszczona dziewczyno, jak tu leżysz przede mną i czekasz na wyrok, gorzej niż śmierć, gorzej niż z małymi dziećmi, naprawdę, ciesz się, że nie widzisz jak się rozklejasz, rozkładasz, jak nisko upadłaś i że już mi szykuj kartkę z piekła, jaka ty jesteś Natasza paskudna, ale spróbuj mi tu umrzeć z miłości to ja cię jeszcze dobiję. Będziesz ewenement światowy, dwukrotny denat ze zmartwychwstaniem w międzyczasie, bo tyle ci zostało. Bo dla ciebie nie ma ratunku, żadne 999 ci nie pomoże, bo ty już porządna nie będziesz, zresztą spójrz na siebie, wyglądasz jak teatrzyk wyświechtanych trupów, spójrz jak się zeszmaciłaś, jak się stoczyłaś, jaki to jest marny koniec marnego człowieczeństwa, twojego równie badziewnego podejścia do życia, gadka szmatka, choć tu kotku, bierz mnie za uda i postaw drinka, a później jedziemy do ciebie. Z wódki i przez wódkę to ty sobie umieraj, nie ma problemu, niech cię obejmą sponsoringiem, czemu ja nie widzę sprzeciwu, zostaniesz żywą, choć może martwą, nieistotne, zostaniesz reklamą Żytniej, ale z miłości to ty tu nie umrzesz i wbij to sobie do łba raz a porządnie, żebym się nie musiał powtarzać.
Gdyż teraz mi stąd spadaj co pieprz rośnie, bo tu wszystko się rozchodzi, bo tu może wpaść policja, oddział komandosów i ksiądz ze święconą wodą, bo tu jeden na drugiego nadaje, nie ma lekko, nie ma przebacz Natasza, taka rzeczywistość twarda i trzeba sobie radzić, a ty już przegrałaś i game over, może się kiedyś spotkamy w piekle, w razie czego szykuj łoże, bym się wtem nie wkurwił i nie pozabijał, bo ja spokojny człowiek jestem. Bierz mi więc z łaski swojej te manatki, bo jak mi tu zadzwoni dzwonek i wpadnie oddział specjalizacja antyterror, jak zobaczą krew na mojej wykładzinie prosto z ciepłych krajów, i gdy mnie później wsadzą do kicia, to źle z tobą Natasza będzie. Źle będzie i już. Nie powiem ci jak źle, bo nie zasłużyłaś, teraz gnij wśród robaków, które cię kiedyś zeżrą, to musi być widok, robaki zżerające robaka, to jak walka o terytorium, jak porachunki między gangami, Wołomin kontra Pruszków. Tego się Natasza doczekałaś, widzisz, rozegrałaś to źle, to nie była najlepsza partia szachów, i nie ma już odwrotu, ja tu sobie postoję i popatrzę jak się męczysz, Jezu, co za piękny widok, jakby oglądać Paryż z wieży Eiffel'a, ładnie, naprawdę ładnie, tylko fajerwerków nie ma. Taki fascynujący film z banalnym zakończeniem, sama rozumiesz.
Tyle Natasza mam ci do powiedzenia. Czy usłyszałaś czy nie, to już twój problem, teraz mię się stąd zabieraj, lepiej dobrowolnie i bez pomocy mojej, bo ja tu muszę posprzątać nim wpadnie pół stołecznej, twój były albo Żaneta matka moja. My się Natasza nie znamy, popatrz tu na mnie, wyrzucam ci właśnie twe szmatki na półpiętro, twe torebeczki, husteczki, pończoszki i te wszystkie pierdółki, a ty jak piesek, aport, i już cię nie ma. Żegnam cię ozięble, jako że nic do ciebie nie czuję, moja pralka cię żegna również, żelazko moje, radziecka wersalka i wykładzina z ciepłych krajów, ona już dostaje wszów od ciebie, więc z niej schodź czym prędzej, popatrz jaka kolejka, szklaneczki, adapter, stroboskop, wszyscy cię żegnają, wszyscy ci mówią spierdalaj, wersja nowoczesna, żeby nie było, że zacofanie, że tu średniowiecze. Na koniec zerknij jeszcze na prawo - tam jest właśnie półpiętro, to tam teraz będziesz leżeć, a ja sprzątam ten burdel, było nawet fajnie, rzekłbym w pewnym momencie uroczo, ale wszystko ma swój koniec. Zawsze byłaś powłoką trupiastą i taką pozostaniesz, wspomnisz moje słowa jeszcze, wspomnisz Oschłego i może zrozumiesz, jaka byłaś żałosna, żenująca w tym przedstawieniu, w tym przedsięwzięciu, w tym teatrzyku imieniem życie, jak uciekła ci szansa, że to już nie ma przebacz, prawa rynku, prawo dżungli jest stałe, że przegrałaś, bo jesteś słaba, bo to twój wybór, twoja chujowa decyzja bez recepty. To twoje życie w końcu. Życie, którego nie ma.
Bo Oschły odbija sobie przeszłość w tej właśnie chwili. Tak zwyczajnie ją sobie odbija, tak po prostu, tak jak tylko można. Ot, kaprys Oschłego. Za odrzucenie, za dawne gierki. Oschły, rozdanie kart numer cztery. Full, kareta, poker, Oschły zgarnia wszystko. Dwie pary, asik i znów wygrywa Oschły. Atak, ofensywa, atak, ofensywa. Ile można, ile wlezie. Oschły jak dementor, który wessał ci duszę, wessał ci szczęście, ukradł ci uczucia (?). Oschły, nie Natasza. Oschły!
valar, skomentuj (1)
My oxygen, oh You - my oxygen!
Jestem masochistą. Uwielbiam ranić się od wewnątrz, doprowadzać (chyba nawet świadomie) do głębokiego rozczarowania. Tak, to musi być to. Ma-so-chizm. Em A Es O Ce Ha I Zet Em. MASOCHIZM.
Ostatnio znów czuję się jak wulkan. To cud, że jeszcze nie eksplodowałem. Ta kumulacja mnóstwa wszelkiego rodzaju uczuć, szukająca ujścia. Nie może wydostać sie na wewnątrz, więc rozsadza mnie od środka. Uciska mnie, próbuje mnie stłamsić. A ja powoli słabnę, bo ciśnienie robi się za duże. To tylko kwestia czasu, kiedy ulegnę już całkiem. A gdy to się stanie, wszystko się wyjaśni. Zagadki zostaną rozwiązane, a karty odsłonięte. Zakończenie napisze wtedy inna osoba. Nie wiem, co zrobi, być może mnie uśmierci zadając straszny ból, a być może weźmie mnie do nieba. A ja już sam nie wiem, co jest dla mnie lepsze. To jak wybierać między whisky a dobrą wódką. I to i to wznosi Cię kilka centrymetrów ponad chodnikami, by później boleśnie sprowadzić Cię na ziemię.
valar, skomentuj (1)
Lights M
Napisałem tu kiedyś:
"Kochamy tych, którzy nas nie kochają.
Kochamy - i być ze sobą nie możemy.
Kiedy ten ktoś się pojawia, musi nagle znikać, albo znika po prostu bez słowa."
Pierwsze zdanie to efekt rozczarowania i bezsilności.
Drugie jest czystą ironią losu.
Trzecie oddaje charakter dwóch powyższych, ale jest też głosem płaczu, braku nadziei i ulotności szansy, która zdaje (ważne słowo) być się wtedy jedną taką na milion, co oczywiście jest błędne, bo poparte bólem i rozpacżą.
valar, skomentuj (2)
Całe życie przy kurczakach
Żyję w pokoleniu Cosmo. Czuję to na każdym kroku. Co za widok, Boże. Nie do pomyślenia. Trzynastoletnie gwiazdy ubrane w świstki materiału mówiące 'ale jestem zajebista, bierz mnie', te same banalne różowe paski, te same spodnie, apaszki, bransoletki, farbowanie odrostów, torebki zamiast plecaków w szkołach, wulgarny język, gwiazdorstwo pełną parą. Robienie z siebie dorosłych. Pójście za trendami, które wyznaczają bzdurne szmatławce typu Bravo dla panienek z wybujałym ego. Wtórność i plastik everywhere. Plakaty Justina czy Bóg wie kogo na ścianach i półgodzinne wzdychanie doń przed każdym pójściem spać. Ta miłość do serialowych aktorów, do piosenkarzy, do tych, którzy są na topie i na pierwszych stronach. Żonglowanie chłopakami, dziś ten, jutro jego kolega albo brat. Wyznania miłosne na całe życie. Używki w każdym miejscu i w każdej ilości, bo trzeba być na czasie i nie dać się presji innych. Jakie to wszystko śmieszne. Pokolenie dzieci gadu-gadu, slangów, analfabetyzmu i zarozumialców, do których nie przemówisz nawet najprostszymi środkami. Znaleźć gdzieś w tym wszystkim choć odrobinę oryginalności, własnego stylu, to jak wypatrzyć tę małą igłę w tym wielkim stogu siana. Ile jest takich osób? Garstka. Aż strach pomyśleć, co będzie za 20 lat. Pijane 7-latki ubrane w mini na kozakach, które zjadły wszystkie rozumy świata. Czas umierać.
valar, skomentuj (1)
3, 7, 1300, 5.55...
Zabawa w liczby zawsze miała coś w sobie. Każdy z nas ma takie - ulubione?, które z czymś mu się kojarzą. Są symbolem pewnych sytuacji, zdarzeń, niektóre obrazują osoby, Bóg wie co. 18 to dla mnie numer mojej pierwszej koszulki, 10 jest dla mnie wyznaczkiem potęgi i władzy. 1995 to najwspanialsze wakacje mojego życia, a 17 to wiek mojego debiutu. Gdy pomyślę sobie o 24, od razu mam przed oczami pewien bazar w Hiszpanii. 156 od razu kojarzy mi się z gg, a 3096 z Nostradamusem. 6 to Kasia, 23 to Jordan, a numer 8 przypomina mi moją siostrę. 14 i 2 są wspomnieniami z Głuchołaz, 5.33 to podstawówka, 5.0 to gimnazjum, a 4.2 to LO. 216 na zawsze będzie dla mnie chemią. 30 to liczba happysad (z różnych względów). 18.50 kosztował mój pierwszy zegarek, 4 to tesserakt i Cube. 1250 to.., 11 oznacza..., cyfra 5 z kolei jest wspomnieniem o... Ile tych liczb jeszcze, pewnie sam nie potrafiłbym zliczyć. Wiele z nich po prostu dobrze mi się kojarzy. I żadnej z nich nie zamierzam zapomnieć. Niektóre się dublują, innym jeszcze nie przypisałem nic, ale ta zabawa wciąż trwa. Może i głupota, ale one jednak mają coś w sobie.
A Twoje? Na pewno jakieś masz - jak każdy z nas. Bo to jedna z niewielu rzeczy, które mają wszyscy.
valar, skomentuj (4)
Pampam
Przeżyłem dużo, wiele, ale ile jeszcze przede mną. Droga do chwały przez upór, krew i stosy ludzkich dusz.
valar, skomentuj (0)
arara
Do Galerii Piosenek Wiecznie Żywych i Wiecznie Pięknych zostają oficjalnie włączone następujące utwory: happysad - Oto czego, happysad - To koniec, Strachy na Lachy - Dzień dobry kocham Cię, Strachy na Lachy - Piła Tango, Ramon Zerano - Kill 4 Love, Big Cyc - Moherowe berety, Zabili Mi Żółwia - Wiosna, Nieznany Artysta - Ścieżka Audio 3, cała płyta Three Days Grace, C-Base - Lift Me Up, My Chemical Romance - Early Sunsets Over Monroeville. Pełna lista utworów Wiecznie Żywych i Pięknych znajduje się u pana Boga za piecem. Wsio.
valar, skomentuj (2)
wR1 [part 2/3]
Jeśli chodzi o wyjście na disco, nigdy nie ma żadnego przeciw. Przyowdziewasz wtedy strój księżniczki albo zwykłej kurwy z ulicy, trudno mi to ocenić, bo kocham Cię z jednej strony i ciężko wydać mi sprawiedliwy osąd na ten temat. Zastanawiam się, dla kogo się tak ubierasz. Wkładasz swoje najlepsze ciuchy, które czekają tylko na weekend ładnie ułożone w szafkach, te piękne, kuszące i oczywiście krótkie spódniczki, bluzki z dużym dekoltem i koniecznie buty na obcasach wiązane na łydkach. Malujesz się i spędzasz przed lustrem co najmniej dwie godziny, jak gdybyś za chwilę miała zagrać w kolejnej części Gwiezdnych Wojen. I wtedy zastanawia mnie, czy robisz to dla mnie, czy dla ludzi, którzy będą tam razem z nami. Z jednej strony Cię rozumiem, bo kochasz wyglądać bosko i cieszyć się swym wyglądem, z drugiej wiem, że to prowokacja, że gdy usiądziemy w boxie to wszyscy dookoła będą się Tobie przyglądać jakbyś była największą z muz. Jedni widzą w Tobie intrygującą kobietę, zdolną do zabawy, inni mają w głowach tylko seks, bo już widzą siebie z Tobą na ich kanapie w ich własnym domu albo samochodzie stojącym na zewnątrz. Niby siedzisz ze mną i popijasz stojące przed Tobą piwo, ale widzę w Twoich oczach, że jesteś nieobecna. Zupełnie jakby moje towarzystwo Ci nie wystarczyło, bo pragniesz więcej, tych naście spojrzeń facetów siedzących obok, gotowych zrobić dla Ciebie wszystko, gdy tylko pomachasz im palcem. Ty z kolei wiesz, że mogłabyś mieć nad nimi władzę absolutną, że gdybyś tylko mogła to zaprowadziłabyś ich za rękę, a raczej za kutasa na koniec świata. Bawi Cię, bo w tym momencie udowadniasz jak jesteśmy płytcy, że wystarczy odsłonić nogi i przywdziać krótką spódniczkę, a nasz system nerwowy wariuje i nad sobą nie panujemy. Wnerwiasz mnie, bo wiesz dobrze, że takie coś bardzo mi się nie podoba, ale jeszcze bardziej irytujesz resztę, bo wiedzą, że jesteś ze mną i nie mogą nic zrobić, ani nie będziesz dla nich, ani nie będziesz z nimi. Ten Twój teatr jednego aktora trwa przez cały wieczór, gdy ktoś podchodzi - spławiasz go i się do mnie uśmiechasz, co mnie wcale nie podnosi na duchu, pokazujesz niezależność i ciągle dobrze się bawisz. Mnie zostaje tylko patrzyć, jak Ci z tym dobrze i bać się zarazem tego, że mogę Cię stracić, bo choć wiem, że jesteś wyjątkowa i póki co ze mną, możesz mieć każdego faceta w tym mieście. I teraz znowu to nie ja trzymam Cię krótko, bo jest zupełnie na odwrót, Ty w każdej chwili możesz powiedzieć 'dość' i ja zostaję na lodzie, a Ty w ciągu dwóch dni masz 1500 propozycji małżeństwa. To jest w tym wszystkim właśnie najbardziej zabawne.
I kiedy wracamy już drogą powrotną, grupka stojąca przed barem wlepia w nas swoje oczy. Właściwie to wszyscy patrzą na Ciebie, wzdychając zapewne w głębi duszy, dziękując, że rodzą się takie dziewczyny, i przeklinając świat i życie, że są z takimi palantami jak ja. Oczywiście dostrzegasz to kątem oka i ironicznie się uśmiechasz. Wiesz, że dla nich jesteś królową soboty, choć Ci tego nie powiedzieli, ale czytasz to w ich oczach. Nie muszą mówić, że jesteś piękna, bo potrafisz to zobaczyć w ich zachowaniu. Niby stoją z dziewczynami, ale nie mogą odlepić od Ciebie wzroku, tak właśnie działasz na ludzi tą swoją krótką mini i biustem prawie na wierzchu, kończąc na czarnych włosach, które układa w tej chwili wiatr. Mijamy ich, ale dobrze wiesz, że oni jeszcze przez 50 albo 100 metrów, co ja mówię, przez dwa kilometry będą Cię widzieli, a przez całe życie będą mieli Cię w myślach. Nie dziwię im się, bo masz seksowne ciało, które eksponujesz jak tylko się da, łamiesz ich najniższe instynkty, wzbudzasz we mnie zazdrość i gniew, ale mimo wszystko wiesz, że Ci to wybaczę. Wiesz, że jesteś gwiazdą parkietów i całego tego miasta, że gdziekolwiek nie pójdziesz to wszyscy będą dla Ciebie milsi niż dla innych i zrobią dla Ciebie to lepiej, szybciej i dokładniej. Stoisz o krok wyżej ponad wszystkimi. Wszyscy o tym wiedzą, dlatego wszyscy chcą Cię mieć, ale dla Ciebie to tylko niekończąca się zabawa i gra, którą opanowałaś do perfekcji. A ja tylko patrzę i podziwiam, jak dobrze sobie z tym radzisz. Muszę z Tobą być, muszę codziennie Cię czuć, muszę widzieć Cię choć przez jedną sekundę dnia, który bez Ciebie wydaje się być stracony. Do takiego stopnia jestem od Ciebie uzależniony, że nie potrafię bez Ciebie żyć. Co Ty na to, nie wiem, bo mi tego nie mówisz, ale proszę - bądź ze mną zawsze.
valar, skomentuj (1)
GIG
Dziś jestem pogującym chomikiem z bulimią.
...rapującą muchą z Pensylwanii po kłopotach sercowych.
...śpiewającym grzebieniem Elvisa;
...jestem też tańczącą szminką z opaską na oczach.
Papuśną żelką bez skazy.
Kołowrotkiem pełnym nadziei.
Jestem łańcuchem wiedzy grającym na flecie.
Jestem głuchym hormonem, który zabił teściową.
Znerwicowanym żelazkiem po wizycie w solarium.
Jestem bolesnym półobrotem Chucka Norrisa.
Ale nigdy nie będę Tobą.
Nigdy.
valar, skomentuj (4)
wR1 [part I]
Kobiety... Zakładacie te swoje krótkie miniówki ledwo zasłaniające wasze pośladki, podkreślając tym samym waszą seksualność, a zarazem niezależność i niedostępność, jakbyście mówiły nam, że możemy sobie tylko na was popatrzeć, ale nigdy nie będziemy was mieć. Wodzicie nas za nos, bawicie się nami jak zabawkami z dzieciństwa, bo wiecie, że obserwujemy każdy wasz ruch i chłoniemy każde wasze słowo, możecie z nami zrobić wszystko, że jesteśmy tylko na jedno kiwnięcie palcem. Kochacie, jak wlepiamy swoje oczy w wasze ciała, to jest dla was impuls, żeby wcale nie przestawać, a ciągnąć to dalej, bo jeśli macie nas poniżyć, to tylko całkowicie.
Macie nad nami władzę i ta władza nad nami wam się podoba, kochacie mieć nas na smyczy, w uwięzi, kochacie trzymać nas krótko, ale na dystans, żebyśmy za dużo sobie nie pomyśleli. Prowokujecie nas strasznie, wiedząc i będąc świadomymi, że z aprobatą i śliną w ustach będziemy spoglądać na wasze nogi, biodra i odsłonięte brzuchy, bo dla tego właśnie to czynicie, byśmy podziwiali waszą akceptację własnego ciała. Jesteście do bólu bezczelne i chamskie, na pewno o tym wiecie, ale to wszystko was bawi, śmieszy, gracie sobie z nami ile popadnie, takie właśnie przyjmujecie pozy i postacie, byleby nas tylko owinąć wokół jednego palca.
A my, jak najgłupsze małpy, dajemy się na to nabrać.
valar, skomentuj (1)
coma3
Techno jest piękne tylko w dyskotekach z dobrym soundsystemem przy 9-tonowych głośnikach.
Po 9 piwie każda kobieta jest interesująca i warta uwagi, bez względu na jej wiek, wygląd i zasobność portfela, których to rzeczy i tak nie jesteś już wtedy w stanie ocenić.
Po 9 piwie przenosi się góry, mierzy się wielkością z Zeusem, jakby ten złocisty napój był cudownym eliksirem wigoru i wiary z metką "I'm your fucking pusher".
Jeśli nie rozumiesz kobiety, która sama siebie nie rozumie, śpij spokojnie - wszystko jest w porządku. Z pozoru.
Nie ma takiej rzeczy po 9 piwie, którą można uznać za "niemożliwą".
Moherowe berety przyszłością polskiej młodzieży.
Musisz pokochać śmierć, żeby przestać się jej bać.
Wg Apaczów mój iloraz inteligencji to "mnóstwo".
Jeśli kłamstwo ma krótkie nogi, to dzisiaj powinienem być bez nóg i stóp prawdopodobnie też.
Wyzerowanie się jest rozwiązaniem wszystkich możliwych problemów.
Mądrzejsi od Ciebie nie rozumieją mądrzejszych od Ciebie, więc nie musisz się niczym przejmować.
Jeśli ropa zacznie goić rany, zbankrutują apteki.
Ignore jest najlepszym sposobem ucieczki.
valar, skomentuj (1)
coma1
Zwycięzcą dowolnej gry jest tylko ten, kto w trakcie jej trwania myśli wyłącznie o tym jak ją wygrać, a nie, co przez tę grę może osiągnąć.
valar, skomentuj (0)
5 razy X
Całe zycie czekamy na nadzwyczajnego człowieka, zamiast zwyczajnych ludzi przemieniać w nadzwyczajnych.
valar, skomentuj (2)
4 razy X
Czy prawdziwa kobieta to taka, która jest damą na codzień, a zarazem dziwką w łóżku?
valar, skomentuj (0)
3 razy X
Miłość to ułuda, przez którą wydaje się, że życie ma sens.
Pieniądz to ironia Boga patrzącego na popęd ku wiecznej sławie środkami po trupach.
Nadzieja jest pożywką dla słabych.
Wspomnienia są taśmą filmową, niezdolną do montażu.
Życie to pociąg, w którym zajmujesz określone miejsce, będąc świadkiem ogromnej rotacji ludzi. Jedni z nich mogą być Twoimi przyjaciółmi, ale nie znasz stacji, na której Cię opuszczą, inni są po prostu nieodłączną scenerią, z reguły martwą, ale chłonącą każde Twoje słowo i obserwującą każdy Twój ruch, niczym widzowie na wytrawnej sztuce paryskiego Moulin Rouge. Spragnieni informacji, wrażeń, sensacji, liczą, że dodasz ich nudnemu życiu odrobinę kolorytu.
Szczęście to skutek niebieskiej tabletki, którą podają Ci skrzaty z Hogwartu, kiedy śpisz sobie otulony w kołdrę, śniąc o rzeczach, które nigdy się nie zdarzą.
Prawda istnieje tylko w rosyjskich kreskówkach.
valar, skomentuj (0)
SOME
There are many ways to fight a battle. Different fronts for different people. Some people use their minds, some use words. There are people who use their fists. And the funniest in it is that everyone is a winner. No, of course it's not the truth, but everyone of them think that he really won this fight.
valar, skomentuj (2)
BANAŁY Z ŻYCIA WZIĘTE
Mieli mnie operować, ale się nie zgodziłem. Nie po to przez dwa miesiące oddychałem rękawami, żeby teraz wszystko poszło na marne. Co najlepsze, każdy mówił co innego. Pięciu lekarzy i pięć różnych wersji. Jeden to mi zaczął wymyślać jakieś choroby weneryczne, mówię mu: panie, wyjdź pan, bo pan mi działa na nerwy, z pana taki lekarz jak ze mnie ksiądz. I tyle go widziałem.
Od miesiąca wysyłam trzy listy i papiery do mBanku. Czuję, że wyślę w tym tygodniu. Ale znając mnie, poleżą jeszcze z trzy tygodnie i zgniją, albo zje je moja siostra. Ta to chłonie wszystko, co papierowe. Zadziwiająca dziewczyna. I żadnych lekarzy nie potrzebuje.
Mam zamiar kupić sobie maczugę. Nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale ostatnio uznałem, że maczuga to nawet fajna sprawa. Wybrałbym się na złomowisko i niszczył pęknięte i tak już szyby samochodów, jak i same samochody zresztą. Dobry sposób na wyładowanie, na dodatek ile przy tym radochy. Tak, maczuga musi być.
Niektórzy twierdzą, że mam w domu wypożyczalnię video. Że spokojnie mógłbym konkurować z tymi w moim mieście i wygrałbym tę bitwę w cuglach, bo ponoć 1) wszystko działa dobrze, 2) tanio. Chyba się nad tym dość poważnie zastanowię, choć z drugiej strony niektórzy powiedzą, że "mało Ci pieniędzy?" i wyzwą mnie od materialistów. Spróbuj zrozumieć ludzi.
Będę grał w Manchesterze. Od dzieciństwa na mojej ścianie wisi szalik tego klubu, mimo że nie cierpię ich jak nikogo. Ale to musi być jakiś znak, bo chyba wszyscy znają historię Dudka i jego słynnego szalika Liverpoolu. To musi być przeznaczenie. W przeznaczenie nie wierzę, bo nie mogę znieść, że coś lub ktoś jest w stanie mną sterować i z góry nakreślić moje zycie, ale to bez wątpienia to. Cokolwiek to słowo znaczy.
Czas leci jak narwany. Jeszcze niedawno była Wigilia, którą mam przed oczami, a teraz prawie marzec. A to źle, bo mój licznik niepokojąco bije, a obiecałem sobie, że będę wiecznie młody i nie dam się teorii "starego dziada". Nic z tego, z czasem nie wygrasz. Na każdego zwycięzcę przypada jeden przegrany. W tym wypadku ponoszę klęskę.
Od jakiegoś czasu myślę o własnym mieszkaniu i własnym samochodzie. Z własnym mieszkaniem problemu nie ma raczej żadnego, ale z autem może być ciężko. Nie mam prawa jazdy, a do tego ojciec stwierdził, że nie pożyczy mi swojego wozu, bo wariatów na drodze i tak jest już zbyt dużo. Ojciec, bądź cżłowiek. Pożycz samochód.
Za dwa miesiące matura. Tradycyjnie nic nie umiem, ale się nie boję. Metoda finezyjnego freestyle'u prawie nigdy mnie nie zawiodła i wierzę, że nie zawiedzie mnie również teraz. Grunt to trzymać się dobrych myśli. Albo być głupim i zawierzyć nadziei. Póki co nie rozgryzłem, który to szczebel.
Uczucia? Prosty temat. Zostanę starym kawalerem.
valar, skomentuj (0)
KĄCIK SAMOCHODOWY
Przydałby mi się tuning mózgu.
valar, skomentuj (0)
REGULAMIN MOJEJ PLACÓWKI [part 1]
Żeby później nie było niedomówień, to:
1) Nie rozmawiam z pustymi 15-letnimi dupami na gg.
2) Nie pOkLiKhamMM.
3) Nie interesuje mnie, co jesz na śniadanie.
4) Nie obchodzi mnie imię Twojego psa.
5) Nie, nie słucham Tokio Hotel.
6) Ani Britney Spears.
7) I Rickiego Martina.
8) Ani żadnej rzeczy, która jego jest.
9) Mam na imię Wulfryk.
10) Tak, bez Bravo Girl nie wyobrażam sobie swojego życia.
11) Uwielbiam Pokemony.
12) Mam 116 lat i pięć żyć za sobą.
13) Tak, seks przez gg to moje marzenie.
14) Jeśli jesteś wariatką, a nawet o tym nie wiesz - nie pisz.
15) Jeśli co pięć minut będziesz puszczać mi strzałki - oddzwonię i Cię opierdolę.
16) Szczególnie od 23 do 8.
17) Tak, mam dziewczynę. A nawet siedem.
18) One też mają dziewczyny.
19) Jestem fanem Buki.
20) Jeśli masz dwa miliardy $ na koncie, zastanowię się nad rozmową z Tobą.
21) A gdybyś miała willę w Miami i 90-60-90, Twoje szanse wzrastają o 1%.
22) Ale tylko wtedy, kiedy byłbym psem.
23) Nie spotkam się z Tobą, chyba że mi zapłacisz.
24) Gotówką i od razu, oczywiście.
25) Tak, jeśli słyszałaś, że w domu mam fabrykę żelek, to na pewno jest to prawda.
26) Nie interesuj się moim życiem, a zacznij swoim.
27) TeSh NiE lÓbiEm hOtsHitSch dO BooDy.
28) Twoje kłopoty sercowe mam głęboko w poważaniu.
29) Nawet jak jesteś nimfomanką.
30) Wiem, że Chuck Norris...
31) Jeśli dostosujesz się do powyższych wymagań, możesz napisać.
32) Ale dla własnego dobra nie próbuj.
valar, skomentuj (2)
ODDAM CI MOJĄ MYŚL
Kochamy tych, którzy nas nie kochają.
Kochamy - i być ze sobą nie możemy.
Kiedy ten ktoś się pojawia, musi nagle znikać, albo znika po prostu bez słowa.
Oto kolejna ironia życia.
valar, skomentuj (0)
NA ROZWIDLENIU DRÓG
Stoisz na rozwidleniu dróg. Masz na oczach opaskę, która nie pozwala, żeby zobaczyć. Ta opaska to przyszłość. Przez nią nic nie widzisz, a zatem nie masz wglądu do własnej przyszłości. Nie jesteś w stanie przewidzieć, co się może wydarzyć. Dałbyś wiele, żeby to zmienić, wiem, jednak tak nie można. Oto cała ironia życia.
Ale stojąc na tej drodze masz wybór.
Możesz pójść w prawo, ale możesz także skierować się na lewo. Jeśli pójdziesz w lewo, i idąc tak przez jakiś czas, wyczuwasz, że to nie ta droga, wrócisz, by skręcić w prawo.
Kiedy jednak wrócisz do miejsca startu, zobaczysz, stojąc znów na rozwidleniu dróg, że drogi w prawo już nie ma. Zupełnie jakby ulotniła się w powietrzu. Co wtedy? Wiesz, że nie możesz znów iść w lewo, bo to nie jest Twoja droga.
Dlatego wybór jest tylko jeden. Trzeba go podjąć mądrze i z rozwagą, w opasce, która nazywa się przyszłość, będąc świadomym konsekwencji swojego wyboru, chroniąc się przez późniejszym rozczarowaniem i bezsilnością, wynikłą ze złego podejmowania decyzji.
Każde rozwidlenie niesie ze sobą wybór, ale jest w tym też po trosze lęku, obawy, intrygującego uczucia, nadziei, które sprawiają, że wybór, który ma się tylko jeden, może okazać się zły.
Gdyby nie opaska, mógłbyś zobaczyć, jak wygląda droga w lewo, czym się różni droga w prawo, i zwyczajnie przejść. Ale to za proste.
Bo życie nigdy nie jest proste. Dlatego tak często rozczarowuje i sprawia ból.
valar, skomentuj (0)
III
„Miłość to przyzwyczajenie. To akceptacja wad i wariactw drugiej osoby... To zrozumienie ich i nauczenie się poszanowania dla nich. To też poznanie każdego przyzwyczajenia i wpisania go do własnej Księgi Przyzwyczajeń, Wad i Szaleństw. Miłość za każdym razem trzeba tworzyć i wymyślać od nowa, każdego dnia zmieniać. Tyle wiem o miłości bo sam ją wymyśliłem dla pewnej kobiety z ogromną liczbą wad...”
valar, skomentuj (0)
TERRORYZM WART PSIEJ MISKI
Gdyby spojrzeć na to z perspektywy psiej miski, w pewnym sensie jestem terrorystą.
Za pomocą liter mogę zrobić z Tobą wszystko. Mogę obudzić w Tobie demona wspomnień, przywrócić marzenia, które wskutek swej nieosiągalności miały pozostać tylko w najsłodszych snach.
***
Jestem w stanie Cię omamić, zmusić do wszystkiego. Za pomocą kilkudziesięciu słów doprowadzić do stanu euforii, wywołać gniew, poruszyć trampolinę uczuć, emocji. Z czasem stajesz się coraz słabszy, chłoniesz już wszystko, raz mnie uwielbiasz, innym razem pragniesz mnie zabić. Nigdy nie jesteś obojętny.
***
valar, skomentuj (0)
XXVCX
A teraz pojawia się pytanie: czy nie warto jest gonić własne marzenie, w ostatecznym rozrachunku nawet ponosząc kleskę, wiedząc za to, że wszystko, co składa się na miarę naszych sił, potrzeb, ambicji i celu, że wszystko to rzuciliśmy, by poznać smak wygranej, wykorzystując dary, umiejętności i wszelkie zdolności dane nam z góry, że nie będziemy mieli do siebie pretensji, twierdząc, że można było zrobić coś więcej, i że cała ta gra, cała sprawa, o którą czynimy starania, by wyszła na nasze, czy ta gra nie jest warta świeczki...?
Ja uważam, że jest.
valar, skomentuj (6)
TRY
Żyjemy jak zawieszeni w bieli, spoglądając na rozpad rzeczywistości bez możliwości działania, kiedy jesteśmy jak ameba, elastycznie przechodząc po orbicie niepewności i domniemań, usiłując naśladować czarodzieja ze strzelbą, któremu złamano różdżkę władzy i dominacji, a w pogoni za marzeniem nie dostrzegamy granic balansu, wyznaczających role w przedstawieniu, w żenującej iscenizacji imieniem życie, poświęciwszy się uczuciu - miłości? - zdolnej nasycić każdego i utrzymać kontrolę nad zmysłem. Reszta nie ma już znaczenia.
valar, skomentuj (6)
Something stupid
"Nikt, nigdy nie może dać dokładnej miary swych potrzeb, myśli i cierpień, a słowo ludzkie jest jak pęknięty kocioł, na którym wygrywamy melodie, godne tańczącego niedźwiedzia, podczas gdy chcielibyśmy wzruszyć gwiazdy." (G.Flaubert)
Zastanów się nad tym.
valar, skomentuj (1)
Reaktor myśli złych?
Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim.
Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez 2 minuty, a zapominasz na 3 godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej przez 3 godziny, a zapominasz na 3 minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, którzy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A tu jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość.
Jeżeli wyrzekniemy się miłości, umrzemy z głodu pod drzewem życia, nie mając śmiałości, by zerwać jego owoce. Miłości trzeba szukać wszędzie nawet za cenę długich godzin, dni i rozczarowań. Bowiem kiedy wyruszymy na poszukiwanie Miłości - ona wyjdzie nam naprzeciw i nas wybawi.
valar, skomentuj (1)
VII
I kiedy wydawało się, że te rośliny kiełkują, one nagle zaczęły więdnąć.
Nie mam już złudzeń. Chyba w końcu przejrzałem na oczy, ale wciąż nie mogę wybaczyć sobie, nie mogę ścierpieć, że byłem tak naiwny, żyjąc marzeniem i nie dostrzegając tego, jak bardzo okłamuję sam siebie, egzystując w bezczelnym świecie nadziei.
Koniec, przechodząc przez labirynt pełny improwizacji i kłamstwa.
valar, skomentuj (0)
II
Zobacz. Popatrz na to. Przyjrzyj się wraz ze mną.
Budowa ucha (liścia?). Geneza "Dziadów". Funkcje trygonometryczne. Wpływ monsumu letniego na płodność bażantów. Na Sri Lance. Fizyka kwantowa. Wzór na przenikalność magnetyczną próżni. Życiorys Mickiewicza. Parkinson Hitlera. Ustrój szlachty w XVw. Elektrolizy. Jonizacje. Potencjały. Martyrologia narodu polskiego. Rola proteaz. Działanie THGS. Funkcja duantów. Secanse. Cosecanse. Drzewo genealogiczne Piastów. Rodzaje portów morskich. Ich przykłady. Wartość omegi. Przyczyny bitwy którejśtam. Gdzieśtam. Pocośtam. Ilość posłów w sejmie, rok 1859. Wysokość Kyao-kie. Głębokość Jaskinii Kenopsa. Wizerunek szlachty w satyrach. Dzielenie wielomianów. Mikrokinematyka. Inne.
Wnioski zostawiam Wam. ;)
valar, skomentuj (0)
Design by NORMAL from LINKUP